strona główna
homekontakt

Nawigacja GPS terenówce - cz. 2/2

Mogę pochwalić się, że należę do pierwszych osób w Polsce, które zaczęły korzystać z nawigacji GPS podczas jazdy w terenie. Było to jeszcze przed rokiem 2000. Niewielu wie, że sygnał był wtedy celowo zakłócany (bez zakłóceń miało go tylko amerykańskie wojsko) i odczyt położenia różnił się od rzeczywistego o około 100 metrów, przy czym nie wiedziało się nigdy w którą stronę...

Obecnie dostępny powszechnie "cywilny" sygnał pozwala na dokładność do kilku metrów i on już nie stanowi problemu. Jeśli więc Twój GPS każe Ci wjechać do jeziora zamiast prowadzić wzdłuż brzegu, to nie jest to kwestia dokładności sygnału, ani odbiornika, lecz mapy albo programu z jakiego korzystasz. Ale zacznijmy po kolei.

Czy wiesz jak na ekranie komputera wyświetlany jest obraz?

W dużym uproszczeniu jest tak:

Ekran pokryty jest ciasno punkcikami, które mogą świecić w różnych kolorach (tak naprawdę świecą tylko w trzech R-red, G-green, B-blue, ale to wystarcza, aby oko ludzkie odbierało obraz jako w pełni kolorowy).

Przyjmijmy (aby zrozumieć kwestię), że każdy taki punkcik opisany jest dwoma współrzędnymi x, y (przypomnij sobie geometrię analityczną ze szkoły), a o tym jakim kolorem ma świecić dany punkt decyduje program uruchomiony na komputerze.

I tu jest najważniejsze:

Są generalnie dwie metody wyświetlania (i zapisów) obrazów przez komputerowe programy: wektorowa i rastrowa.

W wektorowej informacja o tym, jak ma świecić konkretny punkt wyliczana jest z matematycznych równań. Jeśli np. ma być wyświetlony czarny okrąg, to współrzędne punktów, które mają być czarne obliczane są przez program z równania:

gdzie a i b to współrzędne środka okręgu, a r jest promieniem.

W metodzie rastrowej (tzw. bitmapy), realizowana jest instrukcja, którą wyobrazić sobie można w postaci tabeli, gdzie każdemu punktowi o współrzędnych x, y przyporządkowano kolor świecenia (jeden z trzech możliwych: R, G lub B).

Metoda wektorowa świetnie nadaje się do wyświetlania geometrycznych figur (dzięki tzw. krzywym Béziera da się wyświetlić naprawdę skomplikowane grafiki).

Do wyświetlania zdjęć (filmów) lepsza jest metoda rastrowa (bitmapowa).

Nie zniechęcaj się - zaraz przechodzę do sedna!

W nawigacji GPS powszechniej stosowana jest metoda wektorowa. Obraz na bieżąco wyświetlany jest w wyniku obliczeń, które cały czas wykonuje program do nawigacji.

Z obliczeniami tymi sprząc można komunikaty głosowe, ale przede wszystkim zapewniają one "inteligencję" - urządzenie może wytyczać drogę, korygować na bieżąco trasę, gdy nie skręcimy gdzie trzeba itp. W pamięci urządzenia zmieścić się muszą jedynie równania (to w dużym uproszczeniu), więc możliwe jest oferowanie map nawet bardzo dużych obszarów (np. całej Polski i Europy w 4 GB).

Niestety, ze względu na wydajność obliczeniową (tak jak w dawniej w grach komputerowych), musi być ograniczana grafika. Owocuje to uproszczeniem obrazów i symbolicznym przedstawianiem dróg, rzek, lasów, jezior itp.

Na dodatek producenci programów do nawigacji skupiają się, przede wszystkim, na zaspokojeniu potrzeb większości, czyli użytkowników asfaltów. Smutna prawda jest taka, że miłośnicy "off-roadu" nie stanowią istotnego segmentu rynku, dlatego np. w bardzo dobrej AutoMapie świetnie opracowane są drogi asfaltowe, nawet te podrzędne i osiedlowe, ale odwzorowanie dróg gruntowych czy leśnych pozostawia wiele do życzenia.

Podobnie jest także ze wszelkimi danymi topograficznymi - programy nie zawierają informacji o ukształtowaniu terenu, występującej roślinności, obszarach podmokłych, a poleganie np. na zaznaczonej linii brzegowej jeziora może doprowadzić do utonięcia.

Jest tu wyjątek - marka Garmin. Firma ta od dawna kreuje się na producenta sprzętu dla podróżników i turystów. Zamieszcza więc wiele informacji topograficznych. W mojej ocenie ma pozycję lidera, ale niestety lideruje też wysokością cen...

Genialną, a przynajmniej bardzo pożyteczną rzecz zrobił Australijczyk Des Newman, twórca OziExplorera. Zauważył on, że na świecie (na razie) jest mnóstwo dokładnych, papierowych map. Zrobił więc program, który pozwala je wykorzystać do nawigacji GPS. Wystarczy je poskanować i skalibrować.

Jak się domyślasz, mapa na ekranie wyświetlana będzie metodą rastrową (jak zdjęcie), dlatego potrzeba więcej pamięci (np. cała Polska na kolorowych mapach sztabowych w skali 1:50000 zajmuje około 10 GB).

OziExplorer dla każdej mapy, do wspominanej przeze mnie wyżej tabelki ze współrzędnymi punktów ekranu i wyświetlanych kolorów, dodaje jeszcze współrzędne geograficzne (kalibracja polega na podaniu ręcznie współrzędnych geograficznych czterech punktów mapy, a program wylicza pozostałe).

Co prawda program nie zapewnia automatycznego wytyczania trasy (można ją ręcznie zaznaczyć na mapie), a nawigacja odbywa się w oparciu jedynie o ciągłą obserwację swego położenia na tle mapy (OziExplorer wyświetla ikonkę położenia na tle przesuwającej się mapy), to do terenu to rozwiązanie nadaje się świetnie, zwłaszcza gdy korzysta się z dokładnych, np. wojskowych map.

Mam znajomych, którzy OziExplorera i starych, poniemieckich map używają do poszukiwania skarbów. Bez trudu docierają do dawnych sztolni, cmentarzy, pól bitew lub miejsc, gdzie stały dwory i pałace...

Ponieważ w sieci łatwo znaleźć można wiele informacji o tym programie, nie będę go tu szczegółowo opisywał. Chcę Ci jednak powiedzieć kilka najważniejszych rzeczy:

OziExplorer działać może zarówno na komputerach PC, jak i na wszelkich mikro komputerkach, tabletach, a nawet na telefonach komórkowych z systemem operacyjnym Windows Mobile i Android. Na PC jest pełna wersja, a na małe komputerki nieco okrojona (troszkę mniej funkcji przydatnych do planowania trasy).

Do dyspozycji jest pełno gotowych (poskanowanych i skalibrowanych) map doskonałych do offroadu. Najwięcej zawdzięczamy Armii Czerwonej, która szykując się do podbojów świata, opracowała bardzo dokładne sztabówki wielu krajów (Europy i Azji).

W OziExplorerze można także wykorzystywać najaktualniejsze mapy i zdjęcia satelitarne pozyskiwane z internetowych serwisów mapowych.

OziExplorer można doinstalować do większości urządzeń GPS obok fabrycznego oprogramowania i używać wymiennie np. z AutoMapą, przełączając się w razie potrzeby.

Na poniższym filmie porównujemy OziExplorera ze "zwykłym" (wektorowym) programem do nawigacji.

A ten film pokazuje działanie OziExplorera w praktyce.

A teraz już prawdziwe konkrety:

Oferujemy instalację OziExplorera na komputerach PC, urządzeniach do nawigacji GPS, na tabletach i smartfonach z systemami operacyjnymi Windows Mobile lub Android - zobacz!

 

Oferujemy także zestawy do nawigacji GPS z siedmiocalowym ekranem i dwoma programami do nawigacji GPS: iGO lub AutoMapa do jazdy po asfaltach oraz OziExplorerCE do jazdy po bezdrożach - zobacz!

Udostępniamy także szkolenie on-line.

Wybór powyższego urządzenia nie jest przypadkowy.

Wiele lat używałem pancernego Panasonica (na zdjęciu),

bo była to kiedyś jedyna możliwość - tylko "pancerniak" wytrzymywał jazdę po wertepach, zapewniał duży, dotykowy ekran. Dawał dodatkowo możliwość korzystania z Internetu, zgrywania zdjęć itp. Niestety wymagał solidnego uchwytu i przetwornicy do zasilania, która zakłócała działanie radia CB. Największą wadą była ilość miejsca, którą zajmował oraz stwarzane zagrożenie w wypadku zderzenia.

Obecnie większą moc obliczeniową, łączność z Internetem oraz wiele innych przydatnych funkcji zapewniają zwykłe smartfony. Oczywiście nie ma z nimi kłopotów z mocowaniem i zasilaniem w samochodach, a ładowarki nie zakłócają radia CB. Wadą niestety jest mały ekran szczególnie, gdy "wzrok już nie ten".

Z tego powodu testowałem tablet 10 cali. Choć wielkość ekranu zadowalała, jego jasność w słoneczne dni była zbyt mała. Zawieszał się też w wysokich temperaturach. To raczej urządzenia do pracy w klimatyzowanych pomieszczeniach... Odporności na mróz i kurz nie zdążyłem przetestować z powodu kłopotów z mocowaniem; fabryczna przyssawka okazała się za słaba w stosunku do ciężaru tabletu i odrywała się od szyby na wertepach, co sprawiło, że po kilku upadkach tablet (za 1800 zł) przestał działać.

Zrażony, postanowiłem nie odkrywać Ameryki i wypróbować urządzenie dedykowane do nawigacji GPS w samochodzie. Wybrałem z siedmiocalowym ekranem, niemal najtańsze na Allegro (pokazane na powyższym zdjęciu).

Okazało się, że to chiński "Kałasznikow". Działa w mrozy i upały, jest odporny na wstrząsy, kurz i wilgoć. Wielkość ekranu jest OK i mocno trzyma się w uchwycie do szyby. Baterie mogłyby być lepsze, ale za 250 zł nie można przecież rządać zbyt wiele, tym bardziej, że w cenie jest fabryczny program do nawigacji "po asfaltach" całej Europy (z bezpłatną aktualizacją).

Obecnie używamy dziesięciu takich urządzeń (oczywiście dołożyliśmy OziExplorera). Wypożyczamy je uczestnikom naszych wypraw. Wszystkie działają bez zarzutu (najstarsze już trzy lata).

Oczywiście zwolennicy lepszej jakości mają na rynku spory wybór droższych i estetyczniej wykonanych urządzeń. Korzystają one jednak przeważnie z tego samego procesora i odbiornika GPS "made in China". Moim zdaniem, nie warto więc przepłacać kierując się wyglądem obudowy.

Poza tym, należy pamiętać, że za dwa-trzy lata nasz sprzęt i tak będzie przestarzały. Trwa teraz wyścig technologiczny, który zdecydowane wygrywa Google dzięki nakładom, na które nikt inny nie może sobie pozwolić. Wprowadzany jest zupełnie inny standard, z którym, moim zdaniem, nie mają szans konkurować ani Garmin, ani AutoMapa, Tom-Tom, iGO czy inne, ale to już temat na inny artykuł...

Uaktualnienie:

Zapraszam do zapoznania się z aktualnymi informacjami na temat nawigacji GPS w nowym artykule.

Pozdrawiam i zapraszam do zadawania pytań.

Wojciech Bednarczyk
e-mail: w.bednarczyk@polskioffroad.com, tel. 607 447436

Copyright © Polski Offroad Sp. z o.o.