strona główna
kontakt

Tuszetia – magiczna, górska kraina

Tuszetia to jeden z najdzikszych regionów Gruzji. Wciśnięta pomiędzy Azerbejdżan, Czeczenię i Dagestan stanowi nie małą atrakcję dla poszukiwaczy przygód.

Już dojazd do tej prowincji przysparza niebywałych atrakcji. Siedemdziesięcio kilometrowa trasa wiodąca z Alzani i Pshaweli do Omalo została wybudowana dopiero pod koniec XX wieku i jest poprowadzona wąską skalną półką, gdzie tylko w wybranych miejscach mogą minąć się dwa samochody. Widoki zapierają dech w piersiach, a spojrzenie w dół może bardziej wrażliwe osoby przyprawić o mdłości.

Jadąc tą drogą należy zachować szczególną ostrożność gdyż jeden niewłaściwy ruch kierownicą może zakończyć się lotem w kilkuset metrową przepaść, czego dowodem są mijane czasem wraki samochodów oraz kapliczki w formie krzyża, upamiętniające tych, których pokonała ta trasa.

W kapliczce takiej często stoi butelka czaczy – gruzińskiego mocnego samogonu, można wiec wychylić stakan za pamięć ofiar, byle nie robił tego kierowca.

Droga ta jest dostępna jedynie dla pojazdów z napędem na cztery koła i przejezdna zwykle tylko od maja do października. W pozostałym okresie blokują ją obfite opady śniegu i schodzące lawiny.

Cały region Tuszetii zamieszkuje około sto – dwieście osób trudniących się wypasem bydła, pracą w przemyśle drzewnym oraz obsługą turystów.

W wielu wsiach istnieją specjalnie przygotowane dla turystów kwatery. W zimie, gdy droga jest nieprzejezdna, większość mieszkańców przenosi się na niziny Kachetii. W górach pozostaje około piętnastu rodzin (np. w samym Omalo jedynie dwie). W tym czasie dostać się tu można jedynie helikopterem pograniczników (tylko tak możliwa jest np. pomoc lekarska).

Architektoniczną cechą charakterystyczną dla Tuszetii oraz jedną z jej głównych atrakcji są rodowe kamienne wieże mieszkalno obronne – unikalne budowle właściwe tylko dla Kaukazu (spotykane także w gruzińskiej Swanetii i w północno kaukaskiej Inguszetii i Czeczenii).

Te unikalne budowle służyły mieszkańcom jako schronienie podczas najazdów sąsiednich plemion (głównie Awarów i Lezginów) oraz walk związanych z silnie zakorzenioną na tych terenach tradycją zemsty rodowej.

W okresie zagrożenia rodzina wraz z całym dobytkiem i zapasami żywności chroniła się w swojej rodowej wieży i mogła spędzić długie miesiące bez opuszczania jej. Konstrukcje te składały się przeważnie z trzech poziomów: na najniższym były zwierzęta, na wyższym zapasy żywności i paszy, a na ostatnim piętrze żyli ludzie.

Nie wszystkie wieże przetrwały do naszych czasów, ale niektóre z istniejących mają nawet tysiąc lat! Zarówno wieże, jak i zwykłe domy w Tuszetii są zbudowane przeważnie z kamienia zwanego łupkiem. Nadaje im to charakterystyczny wygląd.

Będąc w tej górskiej krainie koniecznie trzeba zobaczyć „zamek” – skupisko wież w górnym Omalo oraz malowniczo położoną miejscowość Dartlo, także z wieżami. Po drodze do tej ostatniej wsi, tutejsi kierowcy wożący turystów po okolicy, zwykle zatrzymują się na rozległej polanie pokazując dwa sąsiadujące ze sobą górskie szczyty – miejsce, gdzie zbiegają się granice Gruzji oraz dwóch rosyjskich republik – Dagestanu i Czeczenii.

Tuszetia to także raj dla wielbicieli górskich wędrówek.

Bez specjalistycznego sprzętu, a jedynie z chęcią i odrobiną kondycji, można wspiąć się na szczyty i pasma górskie przekraczające 3000 m. n. p. m. Już przełęcz jaką osiągamy podczas drogi do Omalo jest prawie na takiej wysokości. W płucach czuć już rozrzedzone powietrze.

Ta odseparowana górskimi szczytami od reszty Gruzji prowincja najdłużej opierała się chrystianizacji. Do dziś można tam spotkać kamienne kapliczki przy których składano ofiary ze zwierząt i do których nie wolno podchodzić kobietom.

Dojazd w te niedostępne rejony w okresie letnim nie nastręcza trudności, wbrew pozorom.

Mimo, iż do Tuszetii nie kursuje żadna regularna komunikacja, dojechać można bez problemu czy to ze stolicy Kachetii, Telavi, czy też z miejscowości leżących u podnóża Kaukazu – Pshaveli czy Alvani.

Najlepiej dojechać tam rano "marszrutką", a gdy z niej wysiądziemy dostaniemy kilka ofert transportu. Do wyboru zwykle są radzieckie Nivy, ale też, coraz częściej, nowoczesne zachodnie auta terenowe, którymi bez problemu i wygodnie dotrzemy w góry w około cztery - pięć godzin.

Koszt takiego przejazdu to ok. 200 GEL za wynajęcie Nivy z kierowcą lub 50 GEL od osoby (odpowiednio ok. 380 i 95 złotych). Ceny podlegają niewielkim negocjacjom. Nie jest to mało, ale trzeba pamiętać że sezon turystyczny w Tuszetii trwa jedynie w letem, a trasa jest bardzo wymagająca.

Nocleg na miejscu znajdziemy bez problemu – w Omalo, Dartlo czy Czeszo są hostele zwane gostnicami. Dodatkowo w Omalo znajduje się nowo zbudowany ośrodek turystyczny, należący do dyrekcji Tuszeckiego Parku Narodowego.

Najlepiej zamówić na kwaterze także wyżywienie – będziemy mogli spróbować wybornej miejscowej kuchni. Należy także wiedzieć, że w jedynym w okolicy sklepie w Omalo nie kupimy chleba... Koszt noclegu z wyżywieniem (dwa posiłki) to około 40 - 50 GEL.

Wychodząc w góry i planując trekking rejonem przygranicznym należy fakt ten zgłosić w bazie służb ochrony granicy, znajdującej się w Omalo. O takie zgłoszenie będą nas pytać napotkani w górach policjanci. Jednak, gdy nie będziemy mieć stosownej przepustki, to zwykle nie będą także robić nam z tego powodu problemów. Często podzielą się także z Wami wojskowymi racjami żywnościowymi – gruzińskie służby są bardzo przyjazne i pomocne turystom.

Nie należy jednak zbliżać się zbytnio do samej linii granicznej. Rosyjscy pogranicznicy, jeśli Was zauważą, mogą stać się nerwowi. Trzeba także uważać na pół dzikie pasterskie psy i widząc pasące się w górach stado owiec lepiej obejść je szerokim łukiem lub nawoływać pasterzy, którzy z pewnością są gdzieś blisko i przypilnują swoich agresywnych pomocników, a często także poczęstują turystów domowym serem oraz czaczą.

Tuszetia to magiczna kraina pełna wspaniałych widoków, unikalnych budowli i zwyczajów, gdzie tradycja chrześcijańska często przenika się ze zwyczajami pogańskimi. Mimo swej niedostępności i dość wysokich, jak na Gruzję kosztów warto ją odwiedzić gdyż to co tam zobaczymy z pewnością jest tego warte. 

Marcin Kogut

Copyright © Polski Offroad Sp. z o.o.