kontakt

Sprawozdanie z imprezy

Zlot "Przedwiośnie na Ponidziu"

Bocheniec, 2-3 kwietnia 2005 r.

EKSTREMALNE PONIDZIE

„I cóż to jest ta droga, la strada jak mówią?” pytał Stachura w Siekierezadzie. Od uczestników zlotu pojazdów terenowych „Przedwiośnie na Ponidziu” nie dowiedziałby się wiele, gdyż ci... w zasadzie nie używają dróg.

Organizator zlotu, Klub Motorowy „Na Cztery Koła”, działający przy kieleckim oddziale PTTK wychodzi z założenia, że świętokrzyskie lepiej jest poznawać z dala od publicznych szlaków komunikacyjnych. Tak też została wytyczona trasa. Wiodła przez polne bezdroża, leśne dukty, Grząby Bolmińskie, Góry Chęcińskie, Wzgórza Sobkowsko-Korytnickie i wreszcie, skrzące się wiosennym słońcem nadnidziańskie łąki. Nieodzowne w takich warunkach były mapy, kompasy, GPS-y i CB-radia. Bez tego sprzętu 54 załogi, które zgłosiły się na start szukałyby się pewnie do dzisiaj...

Jak powiedział nam Wojciech Bednarczyk z klubu „Na Cztery Koła” członkowie i sympatycy klubu preferują lżejszą odmianę off-road, czyli po prostu turystykę krajoznawczą z wykorzystaniem pojazdów terenowych. Nie chodzi o to by zajeździć maszynę przez weekend, lecz by coś zobaczyć, przeżyć przygodę, cieszyć się wspólna pasją w przyjacielskiej atmosferze. Zgodnie z naszym statutem, upowszechniamy też wiedzę o regionie – dodaje Bednarczyk.

Tak całkiem sielankowo jednak nie było. Ci wspaniali chłopcy w swych szalejących maszynach nie po to tuningowali swoje pojazdy by jeździć unikając adrenaliny. I co powiedziałby sąsiad, który po wyprawie nie dostrzegłby grama błota na karoserii? Na nieco trudniejszych fragmentach niezbędne okazywały się łopaty, wyciągarki i mocne liny. Tu najlepiej radziły sobie quady, czyli czterokołowe pojazdy do jazdy w każdym terenie.

Uczestnicy zlotu przeprawili się nawet przez bród w Żernikach, choć miejscowi rolnicy upierali się, że o tej porze roku przez Nidę nie da się przejechać nawet ciągnikiem. Na drugim brzegu, jeden z kierowców – od lat mieszkający w Polsce Tokijczyk zaprezentował w swoim Suzuki, nomen omen, Samuraju – własnoręcznie zrobioną dziurę w podłodze. Służyła, jak łatwo się domyślić, do odprowadzania wody z wnętrza pojazdu.

Po dniu w kurzu i błocie było o czym rozmawiać przy wieczornym ognisku. Kolejna impreza off-road zaplanowana jest na początek maja. Tym razem na miłośników jazdy terenowej czekają okolice Sielpi; szczegóły na www.offroad.swietokrzyski.pl

Zlot „Przedwiośnie na Ponidziu” odbył się w dniach 1-3.04. Bazę wypadową stanowił Ośrodek Wypoczynkowy „Wierna” w Bocheńcu koło Małogoszcza. Jędrzejów reprezentowali Łukasz Lechowicz i Mateusz Górecki na quadach Yamahy.

Łukasz Górecki

 

--------------------------

Lżejsza odmiana off-roadu

W dniach 2-3 kwietnia 2005 roku odbył się kolejny zlot pojazdów terenowych pod nazwą „Przedwiośnie na Ponidziu”. Uczestniczyło w nim 45 pojazdów (samochody terenowe i quady) i była to jedna z większych imprez tego typu w kraju. Poniżej przedstawiamy zapis rozmowy z jednym z organizatorów Wojciechem Bednarczykiem, przeprowadzonej bezpośrednio po zakończeniu imprezy.

Przed chwilą widzieliśmy ostanie załogi wyruszające w powrotną drogę do domów. Jak udał się zlot?

- Byłoby lepiej, gdyby na to pytanie odpowiadali uczestnicy. Zrealizowaliśmy bez „wpadek" cały program imprezy i mam wrażenie, że to co zaproponowaliśmy spełniło oczekiwania przybyłych załóg.
Niestety atmosferę zlotu zdominował smutek związany ze śmiercią Papieża. Wiadomość o tym dotarła do nas podczas wieczornego ogniska i przyznam się, że łzy poleciały mi z oczu, gdy ktoś spontanicznie, natychmiast zaproponował minutę ciszy, a potem nie miał kto tej ciszy przerwać...

Nie odwołali Państwo jednak dalszej części imprezy?

- Rozważaliśmy taką możliwość, ale gdy w niedzielę rano zobaczyłem twarze uczestników, czarne wstążki na ubraniach i antenach pojazdów, wiedziałem, że kontynuowanie imprezy w niczym nie zakłóci powagi chwili. Nie chcę, by zabrzmiało to zbyt pompatycznie, ale pomyślałem, że pokazywanie piękna Ziemi, „tej Ziemi” może być nawet naszym skromnym hołdem...

Zwracanie uwagi na piękno Kielecczyzny nie było jednak niczym nowym na Waszych imprezach?

- Zawsze podkreślamy, że jesteśmy klubem Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego i tak naprawdę pojazdy terenowe są dla nas jedynie narzędziami, które umożliwiają docieranie do ciekawych miejsc, podziwianie piękna przyrody, architektury itp. Staramy się też krzewić w środowisku „off-road” reguły obowiązujące na szlakach PTTK, takie jak poszanowanie przyrody, wzajemna życzliwość i pomoc, a propagowanie wiedzy o Kielecczyźnie jest zapisane w naszym regulaminie.

Jak te idee praktycznie są realizowane podczas zlotów?

Po pierwsze: organizowane przez nas imprezy nie polegają na taplaniu się w błocie po pachy czy „upalaniu” pojazdów na ograniczonym torze. Nasze trasy liczą zwykle po kilkadziesiąt kilometrów i zawsze prowadzą pięknymi, widokowymi i urozmaiconymi szlakami do jakiś atrakcji turystycznych, które zwiedzamy.

Po drugie: zapraszamy całe rodziny, nawet z małymi dziećmi, bowiem na naszych zlotach nigdy nie ma wyścigów i każdy może poruszać się w odpowiednim dla siebie tempie, a trudniejsze przeszkody można pominąć.

Po trzecie: uczestnicy mogą dowolnie dobierać się w grupy po kilka pojazdów i razem pokonywać trasę pomagając sobie wzajemnie, nawiązując przy tym i zacieśniając przyjaźnie.

Ponadto, raz w roku organizujemy wyjątkowy zlot, pod nazwą „Jesienne sprzątanie Gór Świętokrzyskich”, podczas którego uczestnicy autentycznie sprzątają śmieci w lasach.

Wiem jednak, że robicie również imprezy dostarczające uczestnikom sporej dawki adrenaliny?

Jazda terenowa to bardzo wciągające hobby. Zebrane doświadczenia owocują przeróbkami pojazdów, wyposażeniem w wyciągarki, blokady mostów itp. To z kolei powoduje chęć pokonywania coraz trudniejszych przeszkód i wymusza na nas (organizatorach) konieczność przygotowywania tzw. „przeprawowych” tras. Dlatego coraz częściej na naszych imprezach oferujemy do wyboru dwa rodzaje dróg: tzw. „turystyczne” i „dla zaawansowanych”.

Jakie pojazdy brały udział w imprezie?

- Mieliśmy do czynienia z bardzo zróżnicowanymi pojazdami. Od fabrycznych, lśniących lakierem „plastikowców” poprzez mniej lub więcej przygotowane do jazdy prawdziwe terenówki, wśród których nie zabrakło nawet leciwych „gazików”. Były także czterokołowce.

Jak organizatorzy poradzili sobie z tak zróżnicowanymi pojazdami?

- Nie mieliśmy żadnych problemów. Przygotowaliśmy jedną trasę dla wszystkich pojazdów, ale było na niej kilka przeszkód naprawdę trudnych (możliwych do ominięcia): małe bagienko na łące, stromy podjazd na Górę Sosnówka, bagno nad Czarną Nidą, bród na Białej Nidzie i dwa bagniste przejazdy nad Nidą. Zawodnicy podzieleni na drużyny nie wymagali żadnej pomocy z naszej strony.

Jak zatem poradzili sobie uczestnicy?

- Naprawdę wspaniale. Zaledwie kilka samochodów ominęło najtrudniejsze przeszkody, a determinacja niektórych kierowców ocierała się o granice zdrowego rozsądku. Przyznam się, że trochę się denerwowałem, gdy błyszczący, fabrycznie nowy Jeep Grand Cherokee, z kierowcą będącym pierwszy raz na imprezie „off-road”, śmiało „ładował się” w bagnisko, w którym chwilę wcześniej tkwiły bezsilne naprawdę dobrze przygotowane i doświadczone załogi (m.in. Land Rower Defender – uczestnik Rajdu Transyberyjskiego). Podobnie było na brodzie, na Białej Nidzie; kilkakrotnie obawiałem się, że niektóre samochody, wjeżdżające rozpędem w ponad metrowej głębokości, wartka wodę widzę po raz ostatni... Myślę, że wielu z niedowierzaniem będzie oglądać swoje własne zdjęcia...

Widziałam, że niektóre załogi otrzymały puchary. Na czym polegała rywalizacja?

- Na naszych zlotach rywalizacja ma charakter całkowicie zabawowy i trzeba na nią patrzeć z przymrużeniem oka. Konkurencja polegała na odszukaniu w terenie charakterystycznych punktów i ich opisaniu w tzw. „karcie przejazdu”. Uczestnicy musieli wykazać się przy tym umiejętnościami nawigacji według mapy. Na wyniki pracowały całe drużyny.

Którędy prowadziły trasy i jakie atrakcje turystyczne zwiedzaliście?

- Baza zlotu mieściła się w ośrodku ‘Wierna” w Bocheńcu, a trasy prowadziły zarówno pasmami wzgórz w okolicach Chęcin (Grząby Bolmińskie, Grzywy Korzeckowskie oraz dolinami rzek Białej i Czarnej Nidy, Nidy i Wiernej Rzeki. Zwiedzaliśmy ruiny zamku w Chęcinach, skansen w Tokarni oraz Jaskinię Raj.

Wiem, że wasz klub ma stronę internetową. Czy znajdzie się na niej większa relacja z imprezy?

- Oczywiście. Adres naszej witryny to www.offroad.swietokrzyski.pl. Prezentujemy tam zdjęcia ze wszystkich naszych imprez, także nadsyłane przez uczestników.

Co chciałby Pan powiedzieć na koniec rozmowy?

- Chciałbym przede wszystkim podziękować wszystkim uczestnikom za udział, za wspaniałą atmosferę, za wzajemną pomoc i życzliwość. Chciałbym również zaprosić na następne organizowane przez nasz klub imprezy, z których najbliższa – Zlot „Wielka Majówka” odbędzie się już w dniach 29 kwietnia - 3 maja 2005 r.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmowę prowadziła i zapisała
Katarzyna Raczek

 

------------------------

Oto wyniki zabawowej konkurencji (liczba oznacza numer startowy):

QUADY:

I miejsce:
10 - Wojciech Sławiński (Honda Foreman 4x4 - Team Extreme Płock)
11 - Piotr Wójcik (Suzuki Z400 2x4 - Team Extreme Płock)*
12 - Krzysztof Wronowski (Kawasaki V Force 2x4 - Team Extreme Płock)

II miejsce:
13 - Nikodem Suzin (Honda 4x4)
14 - Krzysztof Dadak (Suzuki Vinson 4x4)*
46 - Wojciech Kanik (Yamaha 4x4)

SAMOCHODY TERENOWE:

I miejsce:
20 - Marek Kiera (Jeep Grand Cherokee)
31 - Sławomir Chłoń (Land Rover Defender 110)*
22 - Paweł Łossowski (Jeep Wrangler)
38 - Dariusz Andrzejewski (Suzuki Samurai)

II miejsce:
26 - Artur Ungier (Mitsubishi Pajero)
27 - Paweł Tomalik (Gaz 69 M)
42 - Dariusz Sarbiewski (Isuzu Amigo)*
47 - Tomasz Mikulski (Patrol GR)
52 - Tomasz Kotwica (Mitsubishi Pajero)
55 - Artur Urgacz (Suzuki Samurai)

III miejsce:
15 - Janusz Cieślikowski (Jeep Wrangler)
17 - Jacek Różalski (L200)
24 - Mariusz Skwirowski (Nissan Patrol GR)*
29 - Cezary Strzałkowski (Nissan Patrol)
37 - Maciej Sajkiewicz (Jeep Wrangler)
43 - Zbigniew Bielecki (Jeep Cherokee)
49 - Wojciech Grzywna (Mitsubishi Pajero)

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć przysłanych przez uczestników: