kontakt

Sprawozdanie z imprezy

Mazurskie Zmagania

(11 - 14 czerwca 2009)

Zlotowa naklejka

Areną naszej czterodniowej, kolejnej terenowej przygody były okolice Ełku, a ściślej: Rożyńska Wielkiego. Jak podczas "Wielkiej Majówki" gościliśmy w gospodarstwie agroturystycznym państwa Krajewskich w Rożyńsku Wielkim (zobacz: www.weekendnawsi.pl), które zapewniało miejsce biwakowe, obiady oraz prywatny, piękny i dziki teren, na którym rozgrywała się w większości zlotowa, terenowa rywalizacja.

Uczestnicy korzystali z noclegów w Oberży Pod Gontem, gdzie odbywały się również wieczorne biesiady integracyjne. W przejazdach brało udział 16 załóg, ale o puchary i nagrody rywalizowało 14, podzielonych na trzy grupy.

Jak zwykle staraliśmy się, aby pogoń za wynikiem nie przesłaniała prawdziwych wartości off-road'u, za które niezmiennie, od lat, uznajemy integrację uczestników podczas pokonywania terenu wspólnym wysiłkiem, gotowość niesienia pomocy innym i możliwość dobrej zabawy w pięknej scenerii nieskażonej przyrody. Dlatego nie było szczegółowego podziału na klasy pojazdów, ani wyścigów na trasie (każdy mógł jechać swoim tempem i nikt nikomu nie blokował drogi), nie było niebezpiecznych przeszkód... Przeprowadziliśmy również kilka konkurencji (niezależnych od przygotowania pojazdów) wyrównujących szanse takich jak: "ślepy slalom taczkami" (pilot siedzący na taczkach, podawał odpowiednie komendy pchającemu je kierowcy, który miał zasłonięte oczy), "slalom z krawatem" (z holowaniem dużej opony na długiej linie), jazdę ciągnikiem rolniczym, podjazd pod górę z miejsca i płaski slalom na czas.

W tym samym celu (pielęgnowania wspomnianych wyżej "prawdziwych wartości") rozdanych zostało aż cztery puchary fair play, przy czym trzy z nich (po jednym w każdej grupie) przyznawali uczestnicy poprzez głosowanie, a tylko jeden organizator.
Mamy wrażenie, że nasze starania powiodły się, a uczestnikom spodobała się zaproponowana formuła, bo panowała doskonała atmosfera, a na twarzach dominowały uśmiechy. A przecież nie było łatwo.

Co prawda, dwie trasy (nazwane "przeprawowe") miały łącznie tylko 12 kilometrów, jednak co 50 - 100 metrów "coś się działo". Pojazdy a to wspinały wspinały się stromo pod górkę, a to przeciskały się ciasno między drzewami w skrajnych wykrzyżach albo pokonywały poprzeczne lub wzdłużne rowy, bagna i cieki wodne, zdobywając przy tym "perfidnie" rozwieszone pieczątki...

Na trasie "turystycznej" (ponad 90 km) z kolei, trzeba było wykazać się umiejętnościami nawigacji według road-book'a i mapy oraz uważną obserwacją terenu, aby prawidłowo odpowiedzieć na punktowane pytania postawione w "karcie przejazdu".

Komplet punktów zdobyły tylko trzy załogi (jadące w jednej grupie, wszyscy z Podlasia), z których niestety jedna (Mariusza Borówki) nie mogła zostać zklasyfikowana z powodu defektu samochodu (część punktów Mariusz zdobył już poza konkurencją - dla przyjemności - drugim samochodem - holownikiem lawety). Następny wynik nie przekroczył 83% zwycięzcy...

A oto końcowa klasyfikacja:

Zdobywcom pucharów i nagród serdecznie dziękujemy, a pozostałym dziękujemy za udział i doskonałą atmosferę.

Wojciech Bednarczyk

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć.

Zdjęcia Zdzisława Andrzejewskiego:

 

Zdjęcia p. Kurzydłowskiego:

Zdjęcia Grzegorza Biernata:

 

Zdjęcia Marcina Chruścikowskiego:

Zdjęcia organizatorów: