kontakt

Sprawozdanie z imprezy

Wczasy Off-road'owo Taneczne 2010

Ełk, 7-15 sierpnia 2010 (od soboty do następnej niedzieli)

To była kameralna impreza. Brało w niej udział pięć załóg - 14 osób. Gośćmi specjalnymi była załoga Jarosława Witta, która odbierała w ten sposób nagrodę za II miejsce zdobyte w Rajdzie Nieustającym 2009.

Mieszkaliśmy w komfortowym hotelu Rydzewski w Ełku, którego właściciele i personel otoczyli nas wspaniałą, niemal rodzinna opieką. Tam też odbywały się codzienne zajęcia taneczne (rano i wieczorem - łącznie cztery godziny dziennie). Uczyliśmy się walca angielskiego, salsy, rumby, cha-cha i rock and roll'a.

Resztę dnia spędzaliśmy na off-road'owych wycieczkach po okolicy.
Jedna z nich zawiodła nas do Gołdapi na ludowy festyn "Kartaczowisko", gdzie nasz reprezentant (Jarek Witt) wziął udział w jedzeniu kartaczy na czas (niestety w hotelu było zbyt dobre śniadanie i Jarek nie dał rady pokonać miejscowych głodomorów).
Podczas innej odbyliśmy kajakowy spływ rzeką Ełk, zakończony niestety w połowie przez gwałtowną burzę - prawdziwa przygoda do wspominania przez lata...
Byliśmy również w twierdzy Ossowiec, którą dokładnie zwiedzaliśmy z przewodnikiem.

Najwięcej jednak czasu spędziliśmy nad jeziorem Rajgrodzkim. Korzystaliśmy z gościny w ośrodku Łoś (należącym również do państwa Rydzewskich - właścicieli hotelu, w którym mieszkaliśmy). Korzystaliśmy tam z ładnej, leśnej plaży i kąpieliska oraz wypożyczalni sprzętu wodnego.
Przy okazji dodatkową atrakcję zapewnił nam Edward (jeden z uczestników) - wytrawny żeglarz - który z klasą i kunsztem zawodowca "przewiózł" wypożyczoną żaglówką po jeziorze każdego chętnego z naszej grupy.
Nad jeziorem Rajgrodzkim spędziliśmy również dwa wieczory na terenie Dworku Opartowo. Podczas pierwszego odbyło się ognisko z przyrządzaniem "kociołka", uatrakcyjnione piękną burzą i ulewą (burza uatrakcyjniła na również powrót: musieliśmy pokonać w ulewie zwalone drzewo tarasujące drogę).
Atrakcją wieczoru drugiego były tańce przy żywej muzyce zorganizowane pod wiatą przy grillu.

Oczywiście, jak wszystko co przyjemne, "wczasy off-road'owo taneczne" skończyły się za szybko. W tańcach opanowaliśmy zaledwie podstawy, które zapewne bez ćwiczenia szybko zapomnimy. Nie zaszkodziłoby też dłuższe "byczenie się" w hotelowym luksusie i na słonecznych plażach. No i off-road'u też mogłoby być więcej... No cóż - może spotkamy się za rok?

Wojciech Bednarczyk

Zapraszamy do obejrzenia i zdjęć.

Zdjęcia Kasi Bednarczyk:

 

Zdjęcia Mirka Jabłońskiego:

 

Zdjęcia organizatora: