kontakt

Sprawozdanie z imprezy

Zlot Ostatkowy

Krzyczki Szumne, 17-19 lutego 2012 (piątek, sobota, niedziela)

Zaledwie 50 km od centrum Warszawy, nad tajemniczym rybnym jeziorem, wśród rozległych, malowniczych, mazowieckich łąk i lasów znajduje się agroturystyczna osada - Farma Krzyczki. Od kilku już lat jest ona miejscem naszych karnawałowych zlotów, których główną atrakcją są bale przebierańców.

Wszystko zaczęło się w piątkowy wieczór od przybycia do bazy, choć dla wielu uczestników początek terenowej przygody - z racji panujących na drogach warunków (śnieżyca i oblodzenie) - nastąpił już pod domem, w chwili wyjazdu.

Jak zwykle, przyjemnie było się znów zobaczyć i "pointegrować" w przytulnej restauracji.

Miło też było obejrzeć filmy i zdjęcia z off-roadowych wojaży wyświetlone przez Piotra Czarneckiego (wielkie dzięki Piotrze!), które dobrze wprowadziły nas w nastrój czekającej nazajutrz przygody.

Sobota zaczęła się rześkim, zimowym porankiem z niewielką odwilżą (temperatura około 1 stopnia Celsjusza). Objeżdżając kontrolnie trasę o świcie zachwycałem się ciszą i zapachami panującymi w lesie i na rozległych równinach pól uprawnych. Zima dodaje Mazowszu wiele uroku, choćby dlatego, że nie widać wszechobecnych śmieci - prawdziwej plagi tego regionu...

Start do rywalizacji nastąpił zaraz po śniadaniu.

Pierwsze zadanie polegało na pokonaniu według road-booka około 30. km trasy. Przejazd należało udowodnić odpowiadając na 12 pytań, dotyczących charakterystycznych punktów w terenie.

Potem było zdobywanie 10. pieczątek (a właściwie flamastrów) według zasad powszechnie stosowanych na rajdach przeprawowych, przy czym pieczątki (flamastry) należało znaleźć w terenie korzystając z mapy.

Oba zadania poszły bardzo sprawnie.

Mnie (organizatorowi) bardzo miło patrzeć było na uśmiechnięte buzie uczestników. Cieszyłem się, że rywalizacja (zgodnie z założeniem) potraktowana została naprawdę zabawowo i mimo różnic w sprzęcie, wyposażeniu i umiejętnościach, wszyscy uczestnicy traktowali się wzajemnie z ogromną życzliwością i chętnie sobie wzajemnie pomagali.

Troszkę tylko było mi żal, że nie przygotowałem nieco trudniejszych zadań. Usprawiedliwiam się jednak, bo zimą naprawdę trudno przewidzieć warunki...

Po obiedzie czekały nas jeszcze dwie konkurencje.

Pierwsza zaliczana była do zlotowej klasyfikacji i polegała na slalomie z oponą na długim holu. Może była mało "off-roadowa", ale wyrównywała sprzętowe różnice i dawała wszystkim jednakowe szanse na zwycięstwo. Na pewno wzbudziła wiele emocji, czego dowodem były dodatkowe próby poprawienia wyników...

Druga konkurencja była typową "czasówką" tylko dla ochotników, bo była naprawdę niebezpieczna. Tu sprzęt odgrywał decydującą rolę, choć odnotować wypada bardzo dobry wynik niemal fabrycznego Pajero. Niewiele był on gorszy od czasów uzyskiwanych przez rasowe "zmoty"...

Główną atrakcją zlotu był jednak karnawałowy bal przebierańców. Zaczął się o 20.00 i trwał do 2.00. Niezbyt długo, bo mocno zmęczyły nas całodzienne "dotlenienie" i terenowa rywalizacja, ele przecież nie czas się liczy a jakość zabawy. Ta z pewnością była przednia.

Przebrania zawsze wprowadzają dodatkowa radość i wyzwalają dziecięcą fantazję, która zabijana jest w codziennym świecie dorosłych... Fajnie jest patrzeć na poważnego pana prawnika pląsającego po parkiecie z radosną buźką w przebraniu jeża... Samemu też jest nieźle poparadować np. w kardynalskim stroju, z zakonnicą w miniówce przy boku...

W trakcie zabawy nastąpiło ogłoszenie wyników (zobacz poniższa tabela) oraz wręczenie pucharów. Potem był jeszcze wybór najlepiej przebranej pani i pana. Zwycięzcami zostali Magda Zbrzeźniak "za seksowną pielęgniarkę" i Robert Waśniewski za "bezkompromisowego jeża". Tytuły znalazły wyraz na wręczonych im dyplomach. Magda dodatkowo - nie pamiętam już czy w nagrodę, czy jako dodatkowe zadanie - odtańczyła seksowny taniec ze zdejmowaniem podwiązek...

W niedzielę wstaliśmy nieco później i do 11.00 można było zjeść śniadanie. Potem na uczestników czekał udział w uroczystym zakończeniu edycji 2011 Rajdu Nieustającego. Rozdane na nim zostały puchary, dyplomy i nagrody. Następnie chętni mogli wyruszyć na 150. kilometrową trasę Rajdu Nieustającego edycji 2012, już bez powrotu do bazy...

Wojciech Bednarczyk

Lokata Kierowca Punty Czas ze
slalomu
z oponą
pytania flamastry razem
1 Maciek Zbrzeźniak 12 20 32 1:04:75
2 Robert Waśniewski 12 20 32 1:09:12
3 Robert Korzeniowski 12 20 32 1:39:12
4 Rafał Kiełtyka 11 20 31 1:29:82
5 Grzegorz Trębiński 11 20 31 1:30:50
6 Piotr Czarnecki 11 20 31 1:39:40
7 Jacek Karpiński 11 20 31 2:05:03
8 Piotr Rączkowski 11 20 31 2:10:63
9 Jan Janiak 11 20 31 4:02:66
10 Jerzy Baczewski 12 14 26 3:56:61
11 Dariusz Fajkowski 10 12 22 4:32:63

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć:

Zdjęcia Jurka Baczewskiego:

Zdjęcia oragnizatora: