kontakt

Sprawozdanie z imprezy

Impreza miała charakter kameralny; brało w niej udział pięć załóg.

Naszą bazą był prowadzony przez Litwinów ośrodek Šilainė położony nad jeziorem Sejwy, słynny z gościnności i regionalnej, litewskiej kuchni.

Właśnie ta litewska kuchnia, była główną atrakcją imprezy (oczywiście obok terenowej jazdy). Ale po kolei.

Ośrodek czekał na nas już od piątkowego popołudnia, a pierwszym punktem programu była kolacja integracyjna (od 20.00), z pierwszą próbką tutejszej kuchni (danie gorące, zimne przystawki, sałatki, ciasta i napoje).

Ogromny stół uginał się pod obfitością jedzenia i mimo obżarstwa niemal wszystkich, trudno zauważyć było jakiekolwiek ubytki...

Gospodarze nie żałowali też miodowej nalewki, co sprawiło że kolacja przeciągnęła się do północy, a głównym tematem rozmów były wspomnienia czasów potęgi Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

W sobotę, po śniadaniu (o 10.00), ruszyliśmy w teren - do pokonania było około 150 kilometrów trasy przez Suwalski Park Krajobrazowy do słynnych wiaduktów w Stańczykach.

Niestety zamiast oczekiwanej zimy, aura sprawiła nam raczej jesienną atmosferę z totalną odwilżą i przelotnym deszczem. Zamiast śnieżnej bieli mieliśmy więc świeże błotko. Widoki oczywiście były gorsze od oczekiwanych, ale też sie podobały i nikt nie narzekał...

Na obiad o 16.00 wróciliśmy do bazy. Znów było obżarstwo (oczywiście litewskie potrawy)...

Potem trochę czasu wolnego, w którym można było skorzystać z litewskiej sauny (bani) łączonej z kąpielą w przeręblu w skutym lodem jeziorze. Niestety odważnych nie było...

O 19.00 zaczęło się ognisko nad brzegiem jeziora. Niestety wiatr i zacinający deszcz bardzo mu nie sprzyjały, więc "zaliczyliśmy" szybko pieczenie kiełbasy i wróciliśmy na ogrzewaną salę na kolejne, nieprzyzwoite obżarstwo (barszcz z kibinami, kartacze, zimne przystawki, sałatki, ciasta itp.) do północy. Oczywiście nie zabrakło też nalewki...

Atmosfera była wyśmienita, sypały się dowcipy i ciekawe opowieści uczestników i naszych litewskich gospodarzy. Nawet polityka nie była w stanie nas poróżnić - wszyscy zgodnie opowiedzieli się za zmianą Unii z Europejskiej na Polsko-Litewską...

W niedzielę po późniejszym śniadaniu i serdecznym pożegnaniu z gospodarzami oraz zaopatrzeniu w sery domowej roboty, o 11.00 opuściliśmy Šilainė i ruszyliśmy do pobliskiego Puńska (60% jego mieszkańców stanowią Litwini) na zakupy regionalnych ciast ("mrowiska" i "sękacza") oraz wędlin (np. pysznej, wędzonej słoniny).

Potem pokonaliśmy kolejną off-roadową trasę nad jezioro Wigry, gdzie chętni mogli zwiedzić słynny kompleks klasztorny. Tam zakończyliśmy imprezę.

Na koniec chciałbym podziękować za udział wszystkim uczestnikom, zaprosić do obejrzenia poniższych zdjęć i przysyłania swoich.

Osobno chciałbym podziękować za wspaniałą gościnę gospodarzom Šilainė - całej rodzinie z Albinem, głową rodu na czele i Gintasem, naszym opiekunem oraz wszystkim paniom, które tak pysznie dla nas gotowały. Wrócimy do Was już na Wielką Majówkę!

Wojtek Bednarczyk

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć.